Czy faktycznie tak jest… Chrześcijanie traktowani są stereotypowo jako smutasy i sztywniacy, jednak jest zupełnie inaczej. Jak pisze Matka Teresa Radość jest osią naszego życia religijnego. Człowiek wierzący, pełen radości, jest jak słońce dla swojej wspólnoty
, i ma rację. Wzorowy chrześcijanin swoją radością i szczęściem promieniuje na innych, niewiele jest takich osób, jest tak być może dla tego, że nie jesteśmy tego do końca świadomi i nie staramy się tego osiągnąć.
Książka, którą właśnie przeczytałem uświadamia o wielkim poczuciu humoru osób świętych, niezależnie od sytuacji w jakiej się znaleźli. Wielu nawet w chwili wyroku śmierci, żartują do swojego kata… czy to, aby nie przesada, sądzę, że nie, bo człowiek radujący się w Bogu szczęśliwy jest zawsze.
Opowiadania są nie tylko śmieszne, ale i dające do myślenia, a co najciekawsze w większości są autentyczne, co jeszcze bardziej jest budujące.
Dla zachęty podam kilka przykładów, które mnie osobiście najbardziej rozśmieszyły:
Człowiek pyta Stwórcę:
- Co znaczy dla Ciebie, Panie, miliard lat?
- To jak jedna minuta, mój synu.
- Och! A… hm… miliard euro?
- To dla mnie jak jedno euro, drogie dziecko.
- A zatem — pyta człowiek, coraz bardziej zaintrygowany — czy mógłbyś mi, Panie, podarować zaledwie jedno euro?
- Oczywiście, poczekaj minutę.
Polecam, książka dostępna w księgarnii “Pan Bóg ma poczucie humoru”