Droga do sukcesu

Styczeń 8, 2009

Sukces w życiu duchowym, osobistym i finansowym.

Zaszufladkowany do: wizje — Tagi: , , , , — hagard @ 12:01 pm

Wziąłem dziś Biblię do ręki o 9:35, co zresztą dzieje się ku mojej satysfakcji coraz częściej i przeczytałem fragment listu do Filipian 3, 10-21…:

10 przez poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach - w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, 11 dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. 12 Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam zostałem zdobyty4 przez Chrystusa Jezusa.

W nieustannym dążeniu ku doskonałości

13 Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, 14 pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. 15 Wszyscy więc my, doskonali5, tak to odczuwajmy: a jeśli odczuwacie coś inaczej, i to Bóg wam objawi. 16 W każdym razie: dokąd doszliśmy, w tę samą stronę zgodnie postępujmy!

Ponowna przestroga

17 Bądźcie, bracia, wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. 18 Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. 19 Ich losem - zagłada, ich bogiem - brzuch, a chwała - w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne6. 20 Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, 21 który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.

bez większego entuzjazmu zamknąłem oczy do przemyśleń. Nagle zacząłem wyobrażać sobie moją przyszłość, z początku wydawało mi się, że to zwykłe myśli, które przychodzą i odchodzą, które często każdy z nas ma… przecież to coś normalnego. To było coś głębszego. Napiszę pokrótce czego doświadczyłem.

Nieodległa przyszłość, może rok, dwa lata… pierwsza wspólny wieczór z żoną, z którą dzień wcześniej stałem przed ołtarzem. Wspólna modlitwa o zjednoczenie i udaną noc :) :

Panie Boże, daj nam, abyśmy jednoczyli się nie tylko fizycznie ale i duchowo, abyśmy wzmacniali się dzięki temu w miłości i wierności, zarówno względem siebie nawzajem jak i Ciebie Pani, któremu zawdzięczamy to, że teraz tu jesteśmy.

Wspaniałe doświadczenie bliskości i oddania drugiej osobie, oraz wyzbycia się wszystkich egoistycznych popędów oraz myśli. Nie wnikam w szczegóły, bo wszystkiego nie pamiętam, a z pewnością zostało mi to w podświadomości (po prostu przypomnę sobie, kiedy będzie trzeba :-) ). Dalsza wizja domu, kochającej się rodziny, w której niczego nie brakuje, również pieniędzy dzięki prowadzonym przeze mnie kilku dobrze prosperujących firmom. Sprawy dobrze się układają, a wszystkie przeciwności, trudności rozwiązywane są za wstawiennictwem Boga, który doradza, poprzez modlitwę jak im sprostać w taki sposób, aby skorzystali na tym nie tylko modlący się o to.

Rodzina duża, trudno było zliczyć, dzieci chyba koło 9-oro, żona piękna i wspaniała, dom duży, który zresztą i tak by do zmiany na większy, bardziej dostosowany do rodziny dzięki własnemu projektowi (w który zaangażowała się cała rodzina). Dzieci nie dostają wszystkiego na zawołanie, mimo iż stać nas na wszystko, aby wychodziło to z korzyścią dla nich na każdą rzecz muszą zapracować i wytężyć nieraz swój umysł, co się z pomocą rodziców udaje.

Przykładowo - jeden z synów chciał samochód. No dobrze, mogę Ci go kupić, ale czy będziesz mieć z tego satysfakcję, czy będziesz o niego dbać i czy przyczyni się do twojego rozwoju?

- Właściwie to… ciężko teraz powiedzieć, jeszcze go nie mam.

- Zróbmy tak, napisz taki plan biznesu, abyś przekonał mnie, że warto przeznaczyć pieniądze na samochód dla Ciebie. Ja to ocenię i ew. doradzę, co by w nim zmienić. W każdym razie, chce mieć zwrot zainwestowanego kapitału.

Syn po jakimś czasie przyszedł ze świetnym biznesplanem firmy świadczącej usługi wynajmu luksusowego samochodu na różne imprezy, wesela itp. Plan się spodobał, a w celu osiągnięcia zwrotu podpisano umowę, że przez pierwsze dwa lata 80% zysków dostaje inwestor (jeśli firma nie przyniesie odpowiednich dochodów samochód zostanie zabrany), a później dzielą się 50/50. Syn był zadowolony, bo dzięki temu mógł kupić samochód o którym marzył (nawet lepszy), na który sam zapracował, o którego będzie dbać, a dodatkowo będzie nim mógł jeździć jeszcze więcej, bo każdy wynajem samochodu z tym się wiązał. Firma w późniejszym czasie się rozwinęła i działała na dużą skalę.

- Tatusiu, koleżanki w szkole się śmieją, że mam krzywe nogi…

- Hmm, nic takiego nie widzę, wydaje mi się, że nie mają racji, ale może spróbuj im ją przyznać, to Ci powiedzą o co tak naprawdę im chodzi.

Córeczka zrobiła następnego dnia tak jak radził tata, powiedziała koleżankom Faktycznie, macie dużo zgrabniejsze i ładniejsze nogi ode mnie, jednak ja ciesze się z tego, że mam choć takie, bo przecież niektórzy nawet takich nie mają. Po dwóch dniach córeczka powiedziała Tacie, że następnego dnia, po tym, jak z nimi rozmawiała, one przyszły do niej i ją przeprosiły mówiąc, że śmiały się z niej, bo tak naprawdę nie ma krzywych nóg, a zazdroszczą jej rodziców, rodzeństwa i wszystkiego co mają, że też tak chcą i czy by się z nimi nie przyjaźniła.

Pomijając liczne inne sytuacje rodzinne, dochodzimy do momentu w którym mamy chyba w granicach 50-60 lat, kiedy to żona dowiaduje się o śmierci Mamy. Zapłakana biegnie do męża, mówi o wszystkim… bardzo jej smutno.

- Z pewnością jest jej teraz lepiej niż było, przecież wszyscy do tego zmierzamy, jednak to jeszcze nie nasza godzina. Pomódlmy się do niej, na pewno nas wysłucha i przekonasz się, że jest je teraz wspaniale.

Tak też zrobiliśmy. Dziękuję Ci Mamo, że byłaś i stworzyłaś dla mnie taką piękną i wspaniałą żonę, ona teraz cierpi bo martwi się, że nie zobaczy Cię już na tym świecie - powiedz jej, że jesteś szczęśliwa i czego pragniesz. Po dłuższej chwili, żona, która cały czas płakała z głową na łóżku odwraca się do męża, jakby już z uczuciem spokoju i przerwanym płaczem mówiąc: Chyba słyszałam jej głos, powiedziała, że faktycznie jest szczęśliwa i pragnie naszego szczęścia i, że dzisiaj - jeśli tego chcemy, pocznie się twoja wymarzona złotowłosa córeczka o niebieskich oczach! To prawda? Odpowiadam nieco z oburzeniem: Skąd mogła wiedzieć! Przecież nikomu nie mówiłem, że o tym marze… aha, Bóg musiał jej powiedzieć, że się o to modliłem! Myślałem, że nasze rozmowy są tajemnicą - BOŻE!

Na tym wizja się skończyła, zasłoniłem dłońmi oczy, otworzyłem je i zobaczyłem najczarniejszą czerń jaką kiedykolwiek widziałem. Bojąc się nieco zobaczyć gdzie jestem i co się działo powoli odsłoniłem ręce… spojrzałem na zegarek… była godzina 10:35! Godzinę siedzieć z zamkniętymi oczami, myśląc o Bóg wie czym… trochę mnie to zdziwiło, wykluczyłem sen, bo spadłbym z krzesła, z kolei w pełnej świadomości nie był bym w stanie siedzieć tak godzinę, a czas by mi nie przeleciał jak 5 minut. Dla tego postanowiłem się tym podzielić… zarówno dla siebie, aby pomóc w realizacji tej wizji, jak i Wam, może komuś to się przyda.

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres URL dla TrackBacków

Dodaj komentarz

Oparte na WordPressie